Amerykańskie podsumowanie drogowe

Trasa przez USA No i dojechaliśmy! Nieco inaczej, niż było planowane, ale prawie, prawie tak. Niektóre miejsca zwiedziliśmy bardziej, niektóre odpuściliśmy całkiem. Parę rzeczy odwiedziliśmy bez wcześniejszego planowania. Słowem: było lekko chaotycznie, ale wyszło nam to na dobre. Pokonaliśmy ponad 14 tysięcy kilometrów dróg i autostrad USA. Po naszych podróżach samochodowych w Kostaryce pisałem podsumowanie drogowe to i teraz wypada, prawda? Tyle, że tu będzie oczywiście inaczej. 🙂 W USA wszystko jest wielkie więc i drogi też. I choć międzystanowe autostrady na odcinkach poza miastami są najczęściej tylko dwupasmowe (a nie tak jak na przykład w Niemczech), to tutaj to w zupełności wystarcza. Dlaczego?

Pacific Coast Highway czyli PCF lub po prostu Route 1 Ograniczenia prędkości są nieco niższe. Na autostradzie najczęściej obowiązuje 75 mil, co daje 120 km/h. Na zwykłych drogach jest najczęściej 55 lub 65 (odpowiednio ok. 90 i 105). Poza tym są dwie widoczne różnice: a) wszyscy przestrzegają ograniczeń i b) wszyscy jadą równo tyle, ile można. Daje o ciekawy efekt niespotykany w Europie. Cała droga porusza się z sensowną, równą prędkością. Nie ma ciężarówek-zawalidróg, ani tym bardziej traktorów/kombajnów. Nie ma kierowców w pyrkających maluchach obładowanych po dach tobołami. Jeśli na drodze występuje ograniczenie 65, to wszyscy jadą 65 (ew. wszyscy nieco szybciej). Sześćdziesiąt pięć jedzie więc zarówno samochód osobowy, wielka ciężarówka, kamper lub lekko rozklekotany pickup. Dlaczego? Cóż. Wszyscy mają mocne silniki, a paliwo jest tanie. Przykładowo “nasze” wypożyczone auto w Polsce u dealera będzie dostępne z najmniejszym silnikiem 1,8 litra, potem 2,0 a największym 2,4 lub może 2,5. Przy niektórych markach dostępne przy tej klasie nadwozia będą też oszczędniejsze wersje 1,6 litra. Tutaj zaś najmniejszą (oszczędną właśnie) opcją Hondy Accord jest silnik 2,4 litra! Drugą opcją jest silnik trzylitrowy. Mniejszych nie ma.

Każdy pickup ma czterolitrowy silnik. Każda ciężarówka wygląda jak dwa polskie tiry, a silnik jest kilkakrotnie większy. Nie ma więc problemu wyprzedzania powolnego auta przed tobą. Anegdotycznie nieco powiem, że w ciągu jednego weekendowego wyjazdu do Polanicy wykonuję zwykle ten manewr więcej razy, niż tutaj zrobiłem to w ciągu całych niemal 2 miesięcy. W USA nie ma też problemu hamowania za autem skręcającym w bok  – tu wszędzie są osobne pasy ruchu do skrętów w prawo i lewo). Wszyscy jadą więc równo i w sumie podróżuje się dość dobrze.

Asfaltu jest wszędzie dużo Kolejna rzecz to autostrady w okolicach miast. Arterie szerokości 8 pasów należą tu do normy, ale skrzyżowania autostrad to często wielka plątanina ślimakowatego betonu. Teoretycznie wygląda na to łatwo się tu zgubić, ale amerykanie mają w sumie łatwy sposób oznaczania – inny niż w Europie. Mianowice posługują się dużo bardziej numerami dróg oraz kierunkami świata. Jeśli więc jadę na północ w kierunku San Francisco, to jadę autostradą I-5 N (Interstate 5 North) i wiem, że muszę potem skręcić w 580 W. Przypadkiem nie w 580 E. Dojeżdżając do zjazdu będę miał przypomnienie, że to chodzi o San Francisco, ale więcej będzie oznaczeń numeru drogi. Jeśli też ktoś nie orientuje się w kierunkach świata i nie wie, czy ma skręcić w drogę prowadzącą na wschód, czy zachód – może mieć problem. 🙂 Oczywiście teoretycznie takie sprawy załatwia za nas GPS, ale jak wiadomo maszynie ufać nie należy i czasem trzeba dokonać decyzji samemu. Szczególnie w pobliżu dużych miast plątanina dróg jest czasem potworna.

Autostrada w Los Angeles Kolejnym ciekawy wynalazkiem jest carpooling, co oznacza jeżdżenie w wiele osób dużych miastach. Stosuje się to tylko przy większych miastach i najczęściej w godzinach szczytu. Jeśli więc jedziesz do miasta do pracy z kimś drugim w aucie, możesz korzystać z ekspresowego toru ruchu (toretycznie dotyczy to tylko mieszkańców, anie przyjezdnych – nie będąc pewnym stosowałem pasy carpool z pewną ostrożnością). Jak sami zaobserwowaliśmy nie raz niestety niewielu z tego wynalazku korzysta (choć reklam i zachęt widać przy drodze sporo) i wybiera podróżowanie samemu. Amerykańskie autostrady w okolicach miast są bowiem pełne pędzących w nieznane, niemal pustych samochodów – siedzi tylko samotny kierowca.

Pacific Coast Highway czyli PCF lub Route 1 Następna sprawa to asfalt. Nie jest on najczęściej najlepszej jakości, czasami dziurawy czasami dość chropowaty (co słychać pod kołami), ale doprowadzony jest wszędzie. Przed każdym kościołem są parkingi, pod każdą pralnię jedziesz autem, znajdziesz tu kina samochodowe (wjeżdżasz do na parking i na wielkim ekranie oglądasz film nie wysiadając z auta), samochodowe banki (czyli bankomat lub okienko z pracownikiem banku, do którego podjeżdżasz autem), fastfoody (to już w Polsce znamy z niektórych sieci) oraz restauracje (gdzie są specjalne stanowiska samochodowe, a przy każdym automat do zamawiania i kubeł na odpadki – podjeżdżasz, zamawiasz, płacisz kartą w automacie, kelnerka przynosi ci tacę, a po zjedzeniu odjeżdżasz). Pomysł płatnego parkingu przy sklepie lub galerii handlowej każdy Amerykanin powitałby pukaniem się w czoło. Chodników nie znajdziesz wszędzie, ale asfalt doprowadzi cię do każdej zapadłej dziury (poza celowo zostawionymi szlakami w górach, i niektórych parkach narodowych).

Kraj ten po prostu jest zbudowany na szkielecie dróg. Tutaj bez samochodu życie jest niewyobrażalnie trudne – szczególnie poza większymi miastami, gdzie jeszcze czasami pojawia się transport publiczny, a do sklepu w sąsiedztwie można pójść. Z jednej strony budzi to pewną nostalgię, bo jazda pusta autostradą przez bezdroża Nowego Meksyku to niezapomniane wrażenie. Ale z drugiej strony czasami można by ten samochód zostawić i się przejść.

One Response to Amerykańskie podsumowanie drogowe

  1. aga pisze:

    DROGOWCY!! Patrzcie i uczcie się, chyba,że nie umiecie patrzeć ze zrozumieniem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: