Taniec plemienny

TaniecDo Window Rock, stolicy rezerwatu Nawajów, dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Kupiliśmy bilety wstępu nie bardzo wiedząc zresztą, jak będzie wyglądać cała impreza. Na rękach wbito nam czarnym tuszem okrągłe pieczątki. Wszyscy byli trochę jakby jeszcze zaspani, słońce świeciło, karuzele na wesołym miasteczku kręciły się ospale, a wzdłuż drogi dojazdowej stały samochody i porozbijane były tu i ówdzie zwykłe namioty turystyczne – w tak zaimprowizowanych, niezliczonych budkach można było kupić przekąski i napoje gazowane. W kilku barakach nieopodal porozkładane były stoiska szkół, przychodni, instytucji rządowych i grup muzycznych, a zaraz obok prowadzono też akcje uświadamiające dotyczące AIDS i narkotyków. Niedaleko odbywały się przesłuchania do wieczornego konkursu, goście w dżinsach i koszulach z niewielkimi ozdobami z piór tańczyli w rytm podawany przez śpiewających. O pierwszej zaczęło się rodeo – jedno z kilku w czasie trwania targów – zwycięzcy mieli wziąć udział w finałowym rodeo następnego dnia. Na trybunach siedziały dzieciaki z rodzicami podgryzając watę cukrową w syntetycznych kolorach, pijąc coca-colę, zajadając smażoną cebulę, corndogi (smażone parówki w cieście kukurydzianym) i osłaniając się od słońca zwykłymi parasolkami. Dało się zauważyć, że taki tryb życia nie sprzyjał zdrowiu – ilość osób ze sporą nadwagą był zaskakujący, szczególnie porównując obecny stan do magicznych w wyrazie zdjęć sprzed kilkudziesięciu lat. Konie szalały, indiańscy kowboje z szybkością błyskawicy wiązali cielaki i uciekali spod kopyt byków albo obijali sobie kręgosłupy z imponującym uporem usiłując utrzymać się na wierzgających ogierach. Rodeo było fascynujące, ale później znów zrobiło się sennie – doroczny zjazd Nawahów rozkręcał się powoli. Stwierdziliśmy, że wrócimy wieczorem, już na właściwe powwow.

Kolorowe niebo kolorowy strój Wieczorem samochodów było dużo więcej, a miejsc na parkingu prawie wcale. Święto już trwało. Na arenie między metalowymi rozkładanymi trybunami tańczyło rytmicznie, ponad 100 osób – kobiet, mężczyzn, dzieci z numerami uczestników przypiętymi do przepięknych strojów. Stroje zrobione z piór, koralików i barwnych tkanin, w wielu miejscach były obwieszone metalowymi grzechotkami. Niektórzy z tancerzy mieli twarze wymalowane białą farbą. Całość jednak zupełnie nie wyglądała jak konkurs, raczej jak wydarzenie towarzyskie – dookoła poustawiane były stoliki przy których siedzieli w swoich pięknych strojach występujący, zaraz obok kolegów w dżinsach. Można byłoby przysiąc, że niektórzy wybrali się na spacer albo na ploteczki. Panowała przyjazna atmosfera, uczestnicy imprezy witali się, rozmawiali i uśmiechali się do siebie. Ubrany w strój w brązowej tonacji Indianin podszedł do Błażeja i Bernasia i zaprosił ich do tańca międzyplemiennego – mieli w rytmiczny sposób przestępując z nogi na nogę okrążyć plac obowiązkowo zakreślając pełne koło. 2B wniebowzięci pokiwali się trochę we wszystkie strony i kazali robić sobie zdjęcia (z tym to już ciężko było,  bo na arenie tłum). Śpiewacy recytowali, (może śpiewali?) tradycyjne pieśni indiańskie. Znaleźliśmy się w trochę innym świecie, wyobraźnia nam pracowała niezwykle intensywnie i przypominały się wszystkie książki o Indianach czytane w dzieciństwie (pomijam tu współczesne akcenty, bo przecież o ogólny wydźwięk, a nie o szczegóły tu chodzi).

Nie mogłam jednak nie pomyśleć o relacji jednego ze świadków tańca ducha w Wounded Knee Creek ponad 100 lat temu. Tańca, który budził paniczny strach białych, chociaż Siuksowie zamknięci w rezerwacie byli zdziesiątkowani i niedożywieni. Tańca pełnego tęsknoty za prerią pełną bizonów i nieskrępowaną wolnością. I nie mogłam nie pomyśleć o tym, co się wtedy stało. Czy podczas plemiennych powwow ktoś jeszcze pamięta o Wounded Knee Creek?

Pełna, poruszająca relacja z wydarzeń w Wounded Knee Creek w książce “American Indians Myths and Legends” (redakcja: Richard Erdoes).

Streszczenie wydarzeń w języku polskim tu.

Galeria z Annual Navajo Nation Fair tutaj.

Zapraszamy również na filmki:

5 Responses to Taniec plemienny

  1. Aldek pisze:

    Bardzo dobre fotki z Annual Navajo. Widoczna dynamika ruchu z zachowaną ostrością.

  2. Jola-mama pisze:

    Beatko-dzieki za pouczajacy opis . Indianie, to chyba wciąż bolesny problem dla historii amerykańskiej. Zdjęcia piękne. Na jednym widziałam małą Indiankę w ciemnych okularach-to na pewno nie był element tradycyjnego stroju.Na innym dwóch kiwających się i niefrasobliwie usmiechniętych -mimo grożnej miny środkowego tancerza- podróżników i to bez strojów „organizacyjnych”.:)

  3. aga pisze:

    Piękne stroje, straszny hałas a wszystko razem to jakby trochę inny festyn. Ale jestem pod wrażeniem jedego podróznika, zaproszonego do tańca. Błażej!!! ale masz super figurę!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: