Pływające materace

Wysepka na której wylądowaliśmy Wow! Ale miękko! Po kołysaniu na tym starym gracie, zeskoczenie na to coś można porównać na przykład do skakania na sprężystym materacu po wędrówce z Zakopanego na Giewont. Przed chwilą właśnie wykonałam skok “na szczura lądowego” prosto na jedną z wysp Uros na jeziorze Titicaca. Wyspy te są po prostu pływającymi tratwami z trzciny, zwanej tortora. Wszystkie tworzą jakby miasto na wodzie. Między nimi niby po ulicach kursują łódki kierowane przez Indianki w ślicznych, jaskrawych ubrankach oraz królewskie łodzie z dwoma głowami: żaby i pumy oraz lektyką na górze – specjalnie dla turystów.

A oto co powiedział nam miejscowy na temat ich konstrukcji: “Najpierw budujemy pływające platformy z resztek zgniłych roślin, następnie wbijamy w nie drewniane paliki i złączamy je sznurem. Potem kładziemy na nie na przemian kilka warstw tortory – w ten sposób otrzymujemy pływające tratwy. Następnym krokiem jest przywiązanie się do dna – nie chcemy odpłynąć do Boliwii, nie mamy paszportów! Stawiamy domki, stożkowate kuchnie. Mama, tata – i gotowe!” – dokończył stawiając na modelu wyspy dwie figurki.

Mama tata i domek na pływającej wyspieDo jednego z takich domków zaprowadziła nas pewna Indianka. Domek był mały, wielkości dużego, podwójnego łóżka, a połowę zajmowało właśnie łóżko – całe z trzciny, nakryte kocem. Pani domu zaproponowała nam także kupno kolorowych czapeczek, miseczek ze wzorkiem (do powieszenia na ścianę) oraz łódek z trzciny (małych, oczywiście). Kupiliśmy coś-niecoś, aby wspomóc wyspy, a następnie wyszliśmy jeszcze na punkt widokowy w ogromnej rybie z trzciny (od niej to właśnie wzięła nazwę wyspa). Potem pozostawało nam tylko wsiąść na oczekujący nas kuter (stary grat) i odpłynąć z Isla Jacha Challwa (Wyspy Wielkiej Ryby).

W sumie to było super, ale ci tutaj to muszą mieć ciężkie życie… Do lądu daleko i sklepu nawet nie ma. Pomyślcie, jak tu musi być zimno w nocy skoro w Punu (miasto portowe) było mi chłodno, chociaż byłam owinięta ocieplającym prześcieradełkiem, śpiworem i trzema kocami! Za to wysepka fajna i z miękką podłogą.

5 Responses to Pływające materace

  1. Teresa pisze:

    Super wysepka, taka przytulanka 🙂 Zastanawiam się , patrząc na pierwsze zdjęcie, jak w nocy nie wpaść do wody, skoro nie widzę barierek ? 😉 Druga sprawa, przyziemna-a są tam toalety? Ciekawe , jak to rozwiązali…

  2. Jola-mama pisze:

    Jak to jak ? Do jeziora i już. Wyczytałam,że właśnie zanieczyszczenie jeziora to wielki problem. Miasta – porty nie maja oczyszczalni ścieków. Dzieki Beatko za linki do Wikipedii, to fajnie ,ze na bieżąco mozna sobie uzupełnic wiedzę. Ale swoja drogą to przemieszczajcie się już w niższe rejony – tam chyba cieplej. Uściski dla całej czwórki, a szczególnie dla najmłodszego B.

  3. Jola-mama pisze:

    Isiu , kochanie, nie przeczytałam , ze to Ty opracowałś ten opis. Gratuluję i dzięki za wnikliwe obserwacje i wiadomości.

  4. aga pisze:

    Fajna ta wyspa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: