Relatywizm czasu i nie tylko czasu

Pociąg pierwsza klasaPo raz kolejny przekonaliśmy się, że czas potrafi płatać niespodzianki. Czasem przyjemne. Tym razem spłatał nam taką, że we wtorek 16-go lutego w hoteliku Bright w Nyaugshwe nad jeziorem Inle znaleźliśmy leżący wśród sterty gazet w jadalni nowy numer polskiego Newsweeka z dnia 14-go lutego. My, aby dotrzeć w ten odległy zakamarek Birmy potrzebowaliśmy 10-godzinnej jazdy przez góry turkoczącym pociągiem oraz 8 godzin w autobusie poprzedniego dnia. Z Yangon autobus jedzie tu około 16 godzin. W każdym razie jest to naprawdę trudniej dostępny region Birmy i mimo tego, że cykl wydawniczy kolorowych magazynów jest przesunięty, to i tak niezła prędkość dotarcia prasy do zagubionego w górach czytelnika. Drogim rodakom, którzy najwyraźniej tuż przed nami prosto z kraju przylecieli tutaj (i bardzo możliwe, że samolotem z Yangon do Heho, bo to znacznie skraca czas podróży) bardzo dziękujemy za umożliwienie nam poczytania “Co tam, panie, w polityce”.

Newsweek z czternastego lutegoZ wielką radością rzuciliśmy się wszyscy w czwórkę na kolorowe czasopismo w rodzimym języku. Doznaliśmy jednak pewnego małego szoku (a przynajmniej my, dorośli). Po wielomiesięcznym oderwaniu od ojczyzny oraz kolorowej prasy dowiedzieliśmy się bowiem, że Donald Tusk wybronił się przed komisją (jaką komisją?) afery hazardowej (jakiej afery, o co chodzi?), że na Ukrainie wybory w niedzielę (kto wygrał, bo tego jeszcze nie było?), a jedna z bojowniczek na zdjęciu prezentuje z dumą torebkę od Louis Vuitton (zapewne podróbkę) oraz, że teraz w modzie są iPady i każdy szanujący się gadżeciarz musi takiego mieć. Również że Jeff Bridges śpiewa niezłego bluesa, a Niedźwiecki wrócił do Trójki, że trwa olimpiada zimowa w Vancouver i mamy szanse na medale, że super trendy są teraz telefony komórkowe z baterią słoneczną (bo to ekologiczne), że Sade wydała nową płytę, a Machulski zrobił komedię o wampirach, że na walentynki kupuje się teraz “tiulowe stringi z satynowymi tasiemkami wiązanymi na biodrach, zapakowane w zmysłową czarną torebkę z organzy, ozdobioną sercem z napisem Just for You” (niestety nie podali ceny za ten rarytas) oraz “butelkę porto z jabłkami miłości w ekskluzywnym opakowaniu” (za jedyne 209 zł), że w Warszawie wszędzie śmierdzi kebabem, a we Wrocławiu (a może już w Breslau?) trwa wojna folksdojczów z kołtunami o przywrócenie niemieckich nazw ulic, że kobiety kochają koncepcyjne Volvo YCC (bo łatwo się wsiada), a Renault wprowadza niedługo model z klimatyzacją nawilżająca skórę oraz rozpylającą we wnętrzu auta wonne olejki, żeby paniom było przyjemniej prowadzić w korkach miejskich oraz, że w ostatnich Wysokich Obcasach jest o kobietach wyzwalających się z okowów seksistowskiej męskiej pornografii, za pomocą pornografii kobiecej.

Dzieci zapędzają bawoły do zagrodyZaraz po lekturze zwiedzaliśmy wioski i osiedla nad jeziorem Inle. Najpierw na rowerach, a potem łodzią. Widzieliśmy panie piorące w kanale i myjące się w kanale, widzieliśmy dzieci wracające na dużo za dużych rowerach ze szkoły, ale też dzieci zaganiające bydło do zagrody, oraz pomagające rodzicom w sprzedawaniu owoców. Widzieliśmy panie myjące naczynia w kanale, gdzie obok wielkie bawoły wodne baraszkowały chlupocząc. Widzieliśmy łodzie wyładowane po niebo pomidorami na targ, widzieliśmy mnichów proszących o jałmużnę, widzieliśmy rybaków ręcznie łowiących ryby za pomocą dziwnej siatki i dzidy oraz ich żony ręcznie tkające jedwabne szale dla turystów. Widzieliśmy łodzie przewożące z 15 osób i kupę worków z towarem i takie same łodzie z samotnymi turystkami w jedwabnych chustach na szyi zmierzającymi do swoich eleganckich hoteli.

Legendarny pojazd Mad MaxaDwa światy. Jeden pełen zbytków i tracenia czasu na byle co oraz drugi skoncentrowany na zarobieniu na ryż (dosłownie). Całe szczęście, że Bernard wyczytał w rzeczonym Newsweeku, że zmierza do nas asteroida Apophis i 13 kwietnia 2029 przeleci tylko 30 tys. kilometrów od nas (to naprawdę niedaleko, 10 razy bliżej niż Księżyc). Jak ją coś ociupineczkę wytrąci z toru przez te kolejne lata to istnieje możliwość, że łupnie w nas i cywilizacja cofnie się do epoki znanej z filmu Mad Max. Szanse i poziomy życia zostaną wyrównane, a iPady i pachnące klimatyzacje w samochodach przestaną działać. Pozostanie podążać za wodą. Na szczęście my 4B wiemy (i nie powiemy), w którym muzeum w Australii przechowywany jest samochód Mad Maxa, więc wykradniemy go i będziemy mieli większe szanse od was.

Aby zobaczyć tiulowe stringi z satynowymi tasiemkami, telefon na słońce lub butelkę porto z jabłkami miłości udajcie się do najbliższego centrum handlowego, zaś aby zobaczyć zdjęcia znad Jeziora Inle nie musicie się ruszać z domu!

7 Responses to Relatywizm czasu i nie tylko czasu

  1. wero pisze:

    macie szansę zobaczyć co jest naprawdę ważne.Patrzcie, obserwujcie i uczcie się. za 19 lat się przyda. Może.

  2. Teresa pisze:

    To takie bzdety Newsweek pisze? Ale wstyd … 🙂 I jakiś Birmańczyk pewnego dnia przez przypadek znający język polski to przeczyta :/
    Co ma wyjaśnić komisja hazardowa i co mówił podczas przesłuchania Tusk – to tylko politycy rozumieją.
    Ukraina ma Janukowycza zamiast Juszczenki. Piękna Julia przegrała 😉
    O Volvo, Renault, wojujących kobietach, folksdojczach we Wro pierwsze słyszę 😉

    I dlatego lubię podróże, zwłaszcza zagraniczne – uczą dystansu do rzeczywistości i szacunku do innych ludzi.

  3. Aldek pisze:

    Wybory na Ukrainie wygrał Janukowicz reprezentujący klany oligarchów, które w trakcie ostatnich piętnastu lat zagarnęły dla siebie ukraiński przemysł ciężki.
    Donald Tusk tylko był przesłuchiwany jako świadek „Afery Hazardowej”. A tak naprawdę to opozycja rozpoczęła, w swoim stylu kampanię wyborcza.
    Warszawę zalegają skarpy bardzo brudnego śniegu, byłem i widziałem
    Pozostałe informację Newsweeka z dnia 14-go lutego to totalna bzdura, no może z wyjątkiem nowinek samochodowych. Ul. Sochaczewska dalej nazywa się Sochaczewska.
    Pozdrawiam gromadkę

  4. Dzieki za pierwsze komentarze. Jeszcze chce poinformowac, ze dzis dodalem nowe zdjecia do galerii z Inle, bo wczoraj lacze bylo zbyt obciazone w Birmie. Tak wiec zapraszam do rzucenia okiem, bo dopiero teraz galeria jest pelna:
    https://hoparoundtheglobe.com/galerie/azja/birma-jezioro-inle/

  5. aga pisze:

    widzę, że spodobało wam się proste życie prostych ludzi. To fakt jest piękne (sama żyłam na wsi 25 lat)ale to bardzo ciężkie życie. wolę miasto, jest mniej uroczo ale prościej.

  6. Aro pisze:

    Przeżycia jak tych dwóch co też w gazecie przeczytali: „Bomba M w masowej produkcji, Protest Chin przyczyną rozwiązania ONZ…” 😉

  7. Grzegorz pisze:

    Świetny tekst, zdjęcia jak zawsze pierwsza klasa (Klasztor na palach… ten dymek z komina 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: