Piwne przygody w kraju kangurów, czyli kącik drinkownika

Schooner czyli większa szklaneczka Po prawie dwumiesięcznym pobycie w Australii, mogłem się przekonać, że tytułowy złoty napój odgrywa tu dużą rolę. Roczne spożycie piwa na mieszkańca jest bardzo duże i jedne z większych na świecie (Australia była czwarta w 2004 roku, podczas gdy Polska osiemnasta). Co ciekawe odbywa się to wszystko bez znanej z Europy ikony Australii, czyli piwa Foster’s, które – dostępne wszędzie w Polsce – jednoznacznie kojarzy się z Australią. Przyjeżdżając tu myślałem więc, że Fostersa będę pił w każdym pubie. Tymczasem okazało się, że jest to piwo produkowane niemal wyłącznie na eksport i prawie niedostępne w kraju. Nic straconego, bo naprawdę dobrych marek jest tutaj bez liku.

Rozpoczęcie sezonu nastąpiło z pomocą mało mi znanego, aczkolwiek słynnego w Australii piwa James Squire. Jest to produkcja z nazwy i tradycji pochodząca od jednego ze skazańców przywiezionych z Wielkiej Brytanii w początkach historii Australii. Ten zaradny człowiek nie poddał się losowi, założył mały browar i od tego czasu jego imię i nazwisko przeszło do historii. Przynajmniej do historii piwa. Browar ten należy obecnie pośrednio do japońskiej grupy Kirin (Ot globalizacja) i produkuje oczywiście wiele gatunków piwa w tym historyczne Original Amber Ale na wzór produkcji Jamesa. Mi najbardziej przypadła do gustu odmiana lekka, jednak z posmakiem tradycji, czyli Golden Ale.

Typowy hotel z pubem na dole W Australii nie można kupić piwa w supermarkecie tak, jak na przykład w Nowej Zelandii, czy w Stanach. Do kupowania alkoholu są specjalne sklepy – na południu kraju nawet połączone niemal z supermarketem, więc jest to wygodne, ale na północy i wewnątrz kraju trudniej dostępne. Spotkaliśmy takie miejsca (na przykład w Cairns), gdzie sklep występował wyłącznie w formie drive-in, czyli trzeba do niego wjechać samochodem. Nie wiem, czy jeśli nie masz samochodu, to w ogóle nie kupisz, ale na pewno jest to trudniejsze. Chodzi oczywiście o wychowanie w trzeźwości i utrudnianie dostępu do alkoholu biedniejszej części społeczeństwa, czyli chyba głównie Aborygenom. Co ciekawe piwa w sklepie nie kupisz, ale zestawy domowy browar do robienia tego trunku wieczorową porą jak najbardziej. 🙂 W każdym mieście i miasteczku jest też hotel (hotel, to Australii pub z hotelem i często restauracją na dole), gdzie można napić się zimnego płynu. Prosto z beczki lub z butelki. Australijczycy dbają bardzo, aby zarówno piwo, jak i kufel (zwany tu schooner – jest to taka większa szklaneczka) były bardzo schłodzone – co mi niezmiernie odpowiada. Picie więc w hotelu jest najprzyjemniejsze. Na teren hotelu (często łącznie z tzw. ogródkiem) nie mają wstępu osoby poniżej 18 roku życia – co bywa korzystne, jeśli wiecie o co mi chodzi. 😉

Ciekawe w smaku piwo przeniczne z TasmaniiGatunków piwa jest w Australii niezmierzona ilość łącznie z małymi, lokalnymi browarami. Prócz typowo angielskich pale ale przeważającą większość stanowią różnego rodzaju odmiany lagera oraz (szczególnie na gorącej północy) sporo lekkich lagerów – tu najbardziej przypadł mi do gustu delikatny, letni XXXX Summer, który piłem w Queensland (wytwórnia XXXX z Brisbane jest kultowym browarem Queensland i nie próbuj Queenslandczykowi proponować czegoś z innego stanu – przywiązanie do lokalnego patriotyzmu jest tu duże). Generalnie najbardziej znane marki lagerów (które oczywiście próbowałem) to VB, XXXX Gold oraz Carlton Draught, ale jest jeszcze Coopers, Resch’s, Toohey’s (w odmianie Old i New), wspomniany James Squire, Boag’s, Tasmania Bitter i bardzo smaczny, lekko słodkawy Fat Yak. Mniam!

12 Responses to Piwne przygody w kraju kangurów, czyli kącik drinkownika

  1. Karola pisze:

    Nareszcie coś dla smakoszy złotego trunku:)A czy w Australii jest jakaś dopuszczalna liczba promili, po której można prowadzić samochód ? Trochę śmiesznie z tymi alkoholowymi sklepami drive-in. U nas pewnie skutkowałoby to tym, że ludzie jeszcze częściej siadaliby za kółkiem po alkoholu, skoro inaczej nie mogliby nabyć napojów wyskokowych. Ale pewnie w cywilizowanym kraju jest inaczej …

  2. Basia Widera pisze:

    Czyli po prostu zawoalowana instytucja meliny kwitnie 😉 Błażeju, brawa dla Ciebie za wytrwałe testowanie. Jako rzetelny badacz przygotowałeś się do pisania nie tylko w teorii ale i empirycznie. Zadanie nielekkie ale dźwigasz je godnie. Szacunek, szacunek…

  3. Lord Piotr pisze:

    Lordzie pełen szacuneczek. Zwłaszcza za końcówkę postu. Widać, te dwa miesiace nie poszły na marne. A i wątroba ma coś dla siebie w tej podróży. Nie przeczę , że już sie martwiłem. Ostatni taki post, to był o drinkach z Fidżi , czy jakoś tak.
    Jedynie czego mi brakuje, to dokumentacji technicznej: przed , po i w trakcie testów – ma sie rozumieć. Nie mniej wiem, że statywu do aparatau chyba nie wziąłeś, a szkoda przydałby się;), do tego migawka musiała by być odpalana zdalnie, nie wiem z telefonu, kompa lub kopa;).

  4. Jola-mama pisze:

    Jednak NZ i poprzednie kraje okazały się mało zasobne w odpowiednie gatunki piwa i w Australii nadrobiłeś degustację. Niejeden fan – jest Ci zapewne wdzięczny, z powodu głębokiej analizy tematu. U nas natomiast, panująca „zimnica” , zmusza do preferowania bardziej rozgrzewajacych napitków. Króluje rum, koniak i nalewka z pigwy, oczywiscie w umiarkowanych ilosciach 🙂

  5. Teresa pisze:

    Może juz czytaliście ?:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7502285,Polscy_turysci_uwiezieni_w_Peru___Chaos__brakuje_nam.html

    Zdjęcia pod artykułem robia wrażenie.

    Ten rok z pogodą jest pokręcony: u nas Arktyka, na Grenlandii i Islandii temperatury na plusie, a w Ameryce Płd. ulewy…

  6. Grzegorz pisze:

    Jesteście już w Bangkoku ? Myślałem, że poczekacie na finał Australian Open 😉

    Pozdrawiam serdecznie.

  7. piotr pisze:

    Taaaa, ja tak trochę jak Basia chciałem popodziwiać – biorąc pod uwagę, ile marek wymieniłeś wychodzi na to, że pierwsze doświadczenia piwne zbierane były tuż po wyjściu z samolotu a potem już longiem przez cały pobyt. Gratuluję samozaparcia, ja chyba nie dałbym rady;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: